Czy stres może być sprzymierzeńcem?

 

Przez długie lata stres był wypierany jako sprawca wszelkiego zła. Powstały liczne poradniki na temat skutecznych sposobów radzenia sobie z nim. Zalecane są częste spacery, kąpiele, relaksująca muzyka… a wszystko po to, by zniwelować poziom stresu, gdyż jest on postrzegany jako wróg. Czy słusznie? Jedna z najpopularniejszych teorii, opracowana już w 1946 roku, zakłada jego podział na stres konstruktywny i destruktywny. Okazuje się bowiem, iż działanie stresu można obrócić na swoją korzyść. Jak wpływ stresu na nasz organizm jest powiązany z naszymi przekonaniami na jego temat? Jak oddziałuje on na nasze relacje z innymi? Sprawdźmy to!

Teoria stresu wg Selye’go

Doktor Hans Selye zakładał, iż stres to nic innego, jak „nieswoista reakcja organizmu na wszelakie stawiane mu żądania”, przy czym reakcja ta była określana jako General Adaptation Syndrome (GAS), co w języku polskim określano jako zespół stresu biologicznego. Składa się on z trzech stadiów:

  • Reakcja alarmowa. Następuje, gdy organizm mobilizuje wszystkie siły do walki z pojawiającym się zagrożeniem (przyspieszone bicie serca, zwiększony przepływ krwi, szybsze reakcje).
  • Stadium odporności. Dochodzi do niego, gdy organizm uodparnia się na czynniki stresogenne. Może dojść do słabszej tolerancji bodźców, które przedtem były nieszkodliwe.
  • Stadium wyczerpania. Pojawia się, gdy sytuacja stresująca trwa zbyt długo, w związku z czym słabną zdolności obronne. W skrajnych przypadkach może dojść do wystąpienia trwałych zmian patologicznych lub nawet do zgonu. Są to jednak, jak to warto podkreślić, skrajne przypadki. Dalsza część teorii głoszona przez Selye’go zakłada, iż mamy do czynienia z dwoma głównymi rodzajami stresu, określanymi jako dystres i eustres.

Dystres i eustres: podstawowa różnica

Dystres to, jak się nietrudno domyślić, negatywny rodzaj stresu, objawiający się głównie tym, iż jest on zbyt intensywny i trwa zbyt długo, co jest wyczerpujące dla organizmu. Eustres to z kolei stres pozytywny, mobilizujący do podjęcia działań. Wszystko to pod warunkiem, że jest to stres krótkotrwały, co nie pozwoli nadmiernie przeciążyć organizmu. Tyle teorią, w praktyce niestety wiele osób ma duże problemy z pojawiającym się stresem niezależnie od jego rodzaju. A to, jak się okazuje, ma kolosalne znaczenie dla naszego zdrowia.

Sposób postrzegania stresu vs. jego wpływ na organizm

Okazuje się, że to, jak odczuwany stres wpływa na nasz organizm, w dużej mierze zależy właśnie od nas. Osoby, które żyją w częstym stresie, ale uważają go za naturalny element swojej codziennej egzystencji, miewają się o wiele lepiej niż ci, którzy się swoim stresem nadmiernie martwią. Badania z 2012 roku, przeprowadzone na uniwersytecie Harvard zdają się tylko potwierdzać tę teorię. Negatywne skutki stresu obejmują m.in. kurczenie się naczyń krwionośnych i podniesienie ciśnienia krwi, co stanowi jedną z przyczyn chorób serca. Takie objawy pojawiają się jednak głównie u osób przejmujących się swoim zdenerwowaniem. Osoby traktujące swój stres jako coś normalnego miały się na ogół świetnie. Z kolei martwienie się wystąpieniem stresu to podwójne zmartwienie, czyli stresowanie się problemem i samym stresem, co jest po prostu zbyt dużym obciążeniem dla psychiki.

Jak uczynić stres swoim sojusznikiem?

Bez minimalnej dawki stresu (tego pozytywnego) nie bylibyśmy zbyt skłonni do podejmowania działań. Ci, którzy nie spełniają swoich marzeń dlatego, że pozwalają, by negatywny stres wziął nad nimi górę, często są w dużo gorszej kondycji zdrowotnej niż osoby, które podejmują jakiekolwiek kroki pomimo towarzyszącego im lęku. Okazuje się także, że w sytuacjach stresowych często mamy najlepsze pomysły. Ciekawym przykładem może być sytuacja, w której mamy przedstawić prezentację, do której jesteśmy kompletnie nieprzygotowane, co nas stresuje. Jednak po chwili okazuje się, że w danym temacie wiemy całkiem dużo, a nasz mózg, dzięki niewielkiej dawce stresu przetwarza informacje szybciej niż normalnie. Pozwala to szybciej przypomnieć sobie wiedzę, która w tej chwili jest najbardziej przydatna. Niewielka dawka stresu podnosi poziom koncentracji, wyostrza uwagę, przyspiesza procesy myślenia.

Zalety płynące ze stresujących sytuacji

Można niekiedy usłyszeć, iż największe zmiany w naszym życiu dokonują się nie wtedy, gdy jesteśmy szczęśliwi, lecz wtedy, gdy wpadamy w kryzys. Osoby szczęśliwe nie odczuwają potrzeby zmiany, zaś kryzys wymaga często przewartościowania wielu spraw, a niekiedy nawet i całego życia. Nieodłącznym towarzyszem kryzysu jest oczywiście stres, który tutaj także może przynieść korzyści. Przykra sytuacja zmusza do myślenia i poszukiwania twórczych rozwiązań. Nierzadko słyszy się także o wybitnych jednostkach, które największą karierę zrobiły w dobie kryzysu gospodarczego, o artystach, którzy w swoim gorszym okresie tworzyli najlepsze działa. A wszystko dzięki temu, że ci ludzie potrafili wyciągnąć wszystko, co najlepsze z niekorzystnej dla nich sytuacji.

Jak stres zbliża ludzi?

Stres może mieć także wpływ prospołeczny. Dzieje się tak dlatego, że gdy się denerwujemy, jedną z reakcji organizmu jest wydzielanie oksytocyny, którą określa się sympatycznym mianem hormonu przytulania. W trudnych sytuacjach częściej poszukujemy wsparcia u innych, niż wtedy, gdy jesteśmy szczęśliwi. Być może stąd wzięło się powiedzenie, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Szukanie wsparcia skłania do wyrzucenia z siebie problemu, z nadzieją, że skądś otrzymamy wreszcie pomoc. Oksytocyna pomaga komórkom sercowym w regeneracji, a jeśli otrzymamy odpowiednią dawkę wsparcia z zewnątrz, jej pozytywne działanie tylko się nasila.

Świadomość, iż stres może czasem pomagać, może pozwolić na oswojenie tego uczucia przynajmniej w pewnym stopniu. Warto poświęcić chwile uwagi po to, by zrozumieć mechanizmy nim rządzące, a wszystko po to, by uczynić go swoim sojusznikiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.