Jak być asertywną w związku?

Jak być asertywną w związku?

geralt / Pixabay

Asertywne podejście do naszych drugich połówek to stosunkowo nowy “wynalazek”. Do niedawna godziłyśmy się na to, by nasze związki z biegiem lat po prostu się wypalały, stawały się jałowe i nijakie, dając się przekonać powszechnemu poglądowi, według którego “tak już musi być”. To znaczy jak? Bez uczucia, bez zachwytu w oczach, za to ze zrzędzeniem, kłótniami i pretensjami? Pora na zmianę. Odchodzimy od narzekania i karczemnych awantur, stawiamy na asertywność i konstruktywne sprzeczki. Pytanie tylko, jak tę piękną ideę wcielić w życie? Jak stać się kobietą asertywną? Jakie kardynalne błędy popełniamy po drodze?

Jak być asertywną: oczekiwania kontra rzeczywistość

Tyle się ostatnio słyszy o asertywnej postawie, o szacunku do samej siebie i o stawianiu partnerowi oczekiwań. I niby wszystko jest w tych artykułach i książkach podane jak na tacy, my jednak wciąż jednak zapominamy o podstawach. Mamy ogólną tendencję do tworzenia naszej własnej, krajowej wersji „asertywności”, która niestety nie ma z tą prawdziwą zbyt wiele wspólnego. Oznacza to po prostu, że często naszą bojową, kłótliwą postawę w związku oraz wszechobecne pretensje i zrzędzenie nazywamy „asertywnością”. W końcu „otwarcie mówimy o swoich potrzebach”. Okazuje się jednak, że ta strategia niekoniecznie odnosi pożądane skutki wobec drugiej połówki i liczy się nie tylko to, co mówimy, ale też w jaki sposób. Warto postawić sobie ważne pytanie:

Dlaczego narzekanie nie działa?

Główne przyczyny są tak naprawdę dwie. Jeśli jesteście ze sobą dłuższy czas, to zapewne partner zna Cię już na tyle dobrze, by wiedzieć, co myślisz na poszczególne tematy. Dlatego też, gdy zaczynasz zrzędzić, on już doskonale wie, co usłyszy. I wie, że to nie będzie nic przyjemnego. Zatem się wyłącza. Może też reagować w mniej przyjemny sposób, w każdym razie nie licz na to, że będzie słuchał.

Po drugie, zanim związał się z Tobą, lub jakąkolwiek inną kobietą, pierwsza w jego życiu była matka. I jaka by nie była, na pewno nieraz próbowała postawić na swoim poprzez zrzędzenie, zaganianie do domowych obowiązków za pomocą wyrzutów, pretensji i innych, równie miłych dla ucha metod. To ona pierwsza brała Twojego ukochanego na spytki, gdy tylko wrócił do domu i kręciła nosem na jego kolegów. Jeśli dodatkowo straszyła konsekwencjami, (prawdopodobnie bez ich ostatecznego egzekwowania), on już się uodpornił. Jeśli zrzędzisz, zachowujesz się identycznie jak ona. Czy Twój chłopak lub mąż twierdzi, że ma wrażenie, „jakby swoją matkę słyszał”? Właśnie przegrałaś.

Wchodząc w rolę matki, zaburzasz, i to bardzo poważnie, dynamikę waszych relacji. Ty nie możesz nią być. Jesteś partnerką, która jest z nim dobrowolnie. I tak samo dobrowolnie możesz w każdej chwili odejść, jeśli relacja przestanie Ci odpowiadać. Niestety, większość kobiet popełnia elementarne błędy, dzięki którym ich partnerzy doskonale orientują się, że nic tak właściwie nie ulegnie zmianie, a ich ukochane absolutnie nigdzie się od nich nie wybiorą. Poniżej przykłady.

Kardynalne błędy płci pięknej

  • Typowa kobieta rozkłada swój problem na czynniki pierwsze w taki sposób, że ostatecznie nie wiadomo, o co jej właściwie chodziło. Atakuje partnera, oczekując zmiany postawy. Powtarza się. Potrafi uciekać się do płaczu. Wypomina mu wszystko, co sobie przypomni, łącznie z tym, co powiedział 5 lat temu na imieninach jej ciotki. Wersja „light”: urządza ciche dni i żąda, by to on się domyślił, co się stało.
  • Zanim coś zrobi, potrafi się ukochanemu “wyspowiadać” ze swoich pragnień. Nierzadko pozwala na to, by on wybijał jej z głowy np. kupno nowego płaszcza, nawet jeśli ona ma własne zarobki. Potrafi zrezygnować z własnych upodobań, gdy tylko dostrzeże w jego oczach dezaprobatę. Uzależnia się często od jego poglądów.
  • Nie daje odczuć partnerowi, że widzi i docenia jego starania. Gdy on coś zrobi, ona wynajdzie i skrytykuje wszystkie niedociągnięcia. Jemu odechciewa się starać coraz bardziej.
  • Uważa, że musi się poświęcać. Nawet wtedy, gdy partner ewidentnie na to nie zasługuje. Robi to kosztem własnych potrzeb. Nie wychodzi do fryzjera czy kosmetyczki. Coraz bardziej zaniedbuje swoje pasje i przyjaciółki. Traci swoje życie na własne życzenie, uzależniając się tym samym od swojego mężczyzny. Oczekuje, że on zrobi to samo. Widząc, że tak nie jest, zaczyna zrzędzić. On, widząc, że partnerka jest coraz bardziej zaniedbana i nie ma swoich pasji, ucieka. Co może mieć ciekawego do powiedzenia osoba, która nie ma własnego życia?
  • Narzucając sobie rolę matki (świadomie lub nie), zbytnio przywiązuje się do mężczyzny. Czuje się za niego odpowiedzialna. On wie, że ona go nie opuści i nie jest w stanie nic mu zrobić. Co gorsza, gdy ona zrzędzi, on tylko utwierdza się w krzywdzącym dla kobiety przekonaniu, że ona jest tam, gdzie z jego punktu widzenia jest jej miejsce.
  • Jest jak otwarta książka. Wywnętrza się, uważając, że zbliży ją to do partnera. Niestety, jemu kobiece wynurzenia będą kojarzyły się z niestrawnymi tureckimi serialami, na które obecnie zapanowała moda. Nie jest w stanie go czymkolwiek zaskoczyć. Zaniedbuje romantyczny aspekt związku, zbytnio skupiając się na praniu, sprzątaniu i gotowaniu, jakby od tego zależały losy całego świata.

Czego możemy nauczyć się od kobiety asertywnej?

  • Otwarcie mówi o swoich potrzebach. Ujmuje je krótko, szybko przechodząc do sedna problemu. Jest konkretna i trzyma się tematu. Potrafi postawić mężczyźnie warunki, jakie konsekwentnie egzekwuje, gdy ten nie poprawia swojego postępowania. On woli się poprawić, dlatego, że wie, iż w przeciwnym razie te konsekwencje rzeczywiście poniesie.
  • Nie uważa, żeby potrzebowała od ukochanego „pozwolenia” na to, co lubi. Przykładowo, on nie lubi trampek u kobiet, bo woli szpilki. Ona tego nie roztrząsa i zakłada swoje ukochane Conversy. Nie chodzi tu o robienie sobie na złość. Kobieta asertywna ma własne upodobania, z których nie będzie rezygnowała, żeby zadowalać innych. Nie pozwoli na to, by ktoś nią kierował.
  • Nie odkrywa wszystkich kart. Rzecz nie tkwi w tym, by miała mroczne tajemnice, rodem z thrillerów, ale o to, by mężczyzna nie miał poczucia, że wszystko o niej wie. Unika wywnętrzania się, wie, że nic w tym interesującego. Potrafi go zaskoczyć, zaintrygować, dba o to, by intymność w związku nie umarła.
  • Pranie? Pralka je robi. Sprzątanie? Można się nim podzielić, odłożyć do jutra lub raz na jakiś czas kogoś wynająć. Gotowanie? Pyszny obiad można dziś zrobić w niecałą godzinę. Lub wyjść do restauracji. Kobieta asertywna nie wypruwa sobie żył, nie bierze wszystkiego na swoje barki i nie robi z siebie męczennicy. A jej atrakcyjność w oczach partnera rośnie.
  • Docenia wysiłki ukochanego i zdaje sobie sprawę z tego, że oprócz poprawek w wychowaniu, potrzebuje on także ciepła. Każdy oferowany przez niego bukiet jest tym najpiękniejszym. Chętnie chwali go przy rodzinie i znajomych. Nie pieje idiotycznie z zachwytu, po prostu jest z niego autentycznie dumna. Nie kpi z niego przy ludziach, uwagę na niewłaściwe zachowanie zwraca mu na osobności przy pierwszej okazji (i wyciąga konsekwencje).
  • Poświęca się adekwatnie do zaangażowania mężczyzny. Absolutnie nie rezygnuje ze swoich potrzeb. Jej pasje, przyjaciółki są dla niej tak samo ważne, jak obowiązki zawodowe czy prywatne. Nadal o siebie dba. Jest atrakcyjna, kobieca, a dzięki temu, że ma swoja pasję, jest o wiele bardziej interesująca dla partnera. Nie uwiesza się na nim, bo ma swoje życie.
  • Nie daje się usadzić. Pozwala sobie na zdrową dawkę egoizmu: jest w związku, bo jej to odpowiada. Gdy przestanie, daje sobie wolną rękę co do tego, by odejść, jeśli tylko stwierdzi, że relacja nie ma już przyszłości. Jest to zupełnie zdrowy egoizm, bo oznacza szacunek do samej siebie. Widzi sytuacje dokładnie taką, jaka jest w rzeczywistości. Nie wybiela ukochanego i go nie usprawiedliwia. Nie toleruje złego traktowania. On czuje, że ona sobie bez niego poradzi. Nieważne, ile zarabia i jakie ma kompetencje – ona sama jest dla siebie wystarczająco silnym wsparciem.

Zbuduj sobie dobry związek

Czy przyjęcie asertywnej postawy jest trudne? Na pewno nie staje się to z dnia na dzień, lecz wymaga pewnej pracy nad sobą, ze szczególnym uwzględnieniem poczucia własnej wartości, z którym wiele z nas ma duże problemy. Warto jednak pamiętać o tym, że gra jest stanowczo warta świeczki. Należy też podkreślić jeden szalenie ważny aspekt – asertywność to nie wyuczone gierki, lecz naturalna postawa, płynąca z nas samych i z potrzeby szacunku dla samej siebie. Pokazując innym, że ów szacunek mamy, automatycznie mobilizujemy ich do tego, by również nam go okazali. Nie tylko w relacjach damsko-męskich.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.