Owady – to będziemy jeść (?)

pasikonik

Ponoć owady to nasza przyszłość kulinarna – czy nam się to w chwili obecnej podoba czy nie. Wyobraźcie to sobie…

Jeszcze 15 lat temu, kiedy padała wzmianka o menu, w którym występują owady, Europejczycy krzywili się z niesmakiem. Obecnie zachowują się zupełnie inaczej. Pytają bowiem o to, gdzie znajduje się miejsce, w którym serwuje się dania z owadami; ewentualnie dopytują, gdzie można kupić dobrej jakości surowiec: świeży lub wstępnie przetworzony. Zmiana nastawienia do tego nadal budzącego kontrowersje składnika dietetycznego, dokonuje się w zaskakująco szybkim tempie – nawet jak na nasze pędzące przed siebie czasy.

Przed nami głód?

Co najciekawsze, słyszy się coraz więcej głosów – nie tylko wśród smakoszy dań z owadzich nóżek, korpusów czy odwłoków – że czy tego chcemy, czy nie, na owadzią dietę przerzucić się i tak będziemy musieli. Zmusi nas do tego prędzej czy później problem… głodu. Specjaliści z branży ekonomii i rolnictwa ostrzegają, że choć teraz jeszcze nie odczuwamy braku jedzenia, w niedługim czasie może dojść do tego, że żywności tradycyjnie uznawanej przez konserwatystów za jadalną, zacznie brakować – wskutek przeludnienia Ziemi oraz zanieczyszczeń naturalnego środowiska zatruwających organizmy zwierząt. Pojawiają się też głosy, które wskazują, że owady to naturalna alternatywa dla tych, którzy z mięsa zrezygnować nie umieją, a jednocześnie nie wyobrażają sobie diety opartej jedynie na warzywach.

Owady na ząb

Co bardziej postępowi restauratorzy przygotowują już teraz klientów na owadzią dietę – na przykład mieszając mięso owadzie z wołowiną, która trafia do kotletów mielonych. Tak robi się w Holandii – hamburgery smakują ponoć tak samo dobrze jak tradycyjne i są wspaniale chrupiące. Innym przykładem jest produkcja czekolad z dodatkiem suszonych owadów – tego typu smakołyki można zakupić u południowoamerykańskich producentów. To tylko parę przykładów produktów, w których owadzi składnik jest zręcznie ukryty przed oczami konsumenta. Oczywiście są też dania, w których owady stanowią składnik główny, np. nóżki pasikoników marynowane w sosie sojowym i pieczone na patelni, czy gotowe przegryzki z odwłoków mrówek, zwanych hormigas culonas, które można chrupać na surowo albo przygotowane jak chipsy.

Co w owadach jest takiego, że daje im przewagę nad tradycyjnym schabowym? Dużo białka i mało tłuszczu. W dobie boomu na choroby cywilizacyjne, z wiodącymi prym otyłością i schorzeniami układu krążenia, to kusząca alternatywa. Czy apetyczna – na to pytanie każdy odpowie sobie sam. Dla przypomnienia tylko: jeszcze niedawno wielu z nas nie było w stanie wyobrazić sobie kosztowania macek ośmiornic lub ryby na surowo. Teraz marynaty z owoców morza i sushi biją w Polsce rekordy popularności.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.